W tym roku bohaterką biennale jest Alina Podleśny-Małeszczyk  (1966-2010). Rybniczanka z Gotartowic, choć urodzona w Knurowie, ukończyła Akademię Sztuk Pięknych im. Jana Matejki w Krakowie Filia w Katowicach  na kierunku Grafika w zakresie grafiki warsztatowej. Kształciła się pod kierunkiem profesorów Adama Romaniuka (litografia), i Jacka Rykały (malarstwo). W jednym z wywiadów, opowiadając o swej drodze artystycznej z uśmiechem stwierdziła:

Ja się z tym po prostu urodziłam. Maluję od szóstego roku życia i ciągle mi mało. Dużo malowałam w szkole podstawowej i średniej, więc postanowiłam iść na studia związane z moim hobby.

Przed rozpoczęciem studiów solidne podstawy warsztatowe uzyskała pracując pod kierunkiem uznanego artysty plastyka Mariana Raka, w Grupie Oblicza przy Teatrze Ziemi Rybnickiej.

Po skończeniu studiów zajmowała się grafiką, litografią, rysunkiem ołówkiem i kredką. Na początku swojej drogi artystycznej otrzymała najcenniejszą dla siebie  nagrodę  rektora ASP za najlepszą grafikę  (litografię). Zaczęła też malować obrazy olejne na płótnie. Potrzeba malowania, zwłaszcza na materiale o strukturze i fakturze innej niż płótno była tak silna, że tworząc wykorzystywała czasem nieforemne kawałki dykty i płyty pilśniowej. Obrazy na tych podłożach zdominowały jej twórczość.

Pół roku spędzone przez artystkę na Krecie w 1992 r. miało ogromny wpływ na jej twórczość. Niedoświadczana do tej pory intensywność barw, zalew światła, rozmaitość i inność architektonicznych kształtów, zapachów i smaków, głęboko wniknęła we wrażliwą duszę młodej artystki.

Była członkinią (wraz z kilkoma zaprzyjaźnionymi artystkami) grupy Żywioły działającej przy Domu Kultury Chwałowice. Efektem ich współdziałania były wspólne wystawy, podczas których każda z innym podejściem do sztuki, ale ze wspólną pasją tworzenia  i działania prezentowała swoje dokonania artystyczne. Przykładem może być wystawa  Sztuka żywiołów w Domu Kultury Chwałowice w roku 2006.

Alina Podleśny była nie tylko uzdolnioną malarką i graficzką. Pisała również felietony i wiersze, które odsłaniały jej bardzo osobisty i subiektywny stosunek do twórczości, i często mówiły o jej obrazach. Zaklęte w symboliczne figury słowa powinny być czytane razem z malowanymi przez nią obrazami.

 

Wystawę można oglądać  do 3 maja br. w MUZEUM IM. O. E. DROBNEGO W RYBNIKU.