Perspektywa reżysera i aktorki: UROCZYSKO spektakl tańca i śpiewu.

Mateusz Zbigniew Suchan i Anna Leitner

Wytatuowałem sobie w głowie stwierdzenie, że dziś wykreślając śmierć z horyzontu naszego życia, nie jesteśmy stopniowo przygotowywani do utraty bliskich, a ostatecznie do konfrontacji z przemijaniem jako takim. Kiedy już przyjdzie nam stawić czoło utracie, zupełnie nie wiemy jak się zachować. Nie mamy pojęcia jak potraktować samego siebie, ani jak wesprzeć przyjaciela w żałobie.

Nota reżyserska

Czy człowiek kiedyś u*rze?

Jest późny październikowy wieczór 2020 roku. Nakazem mojej ówczesnej pani dietetyk robię 10 000 kroków dla utrzymania się w jako takim zdrowiu. Idę i nie mając już nic innego do słuchania postanowiłem włączyć coś, co samym tytułem niezwykle mnie zaintrygowało. Był to wywiad w Podcaście Powszechnym (prowadzony przez Tygodnik Powszechny) z Julią Biczysko oraz Anną Jurkiewicz, współtwórczyniami projektu „Pieśni do śmierci”. Opowiadały o swojej pracy etno i antropologicznej prowadzonej na terenach wschodniego Mazowsza i zachodniego Podlasia. Snują opowieść o zwyczaju spotykanym jeszcze do niedawna w tamtych rejonach, o zwyczaju przechodzenia lokalnej żałoby po śmierci członka społeczności w ramach kolektywnego śpiewania. Pieśni są przejmujące, często turpistyczne w swoim naturalizmie, ale też oczyszczające.

To, wraz z przeżyciami z jakimi musieliśmy mierzyć się w trakcie półtorarocznej pracy zajęciowej, to jest pandemii a później wojny, skłoniło nas do stworzenia czegoś co można by nazwać współczesną baśnią dla dorosłych. Baśnią ,,braciogrimowską”, z pewną dozą brutalności i metafor bardziej subtelnych niż te w bajkach dla dzieci. O to więc ono, ,,Uroczysko”. Spektakl tańca i śpiewu na podstawie pieśni żałobnych oraz zwyczajów dawnych i najdawniejszych, osadzony w mitologii i wierzeniach naszych pramatek i praojców.

Tanatologia, to pojęcie wcześniej mi nieznane. Nauka o sztuce umierania, o zwyczajach, kulturze, archetypach związanych ze śmiertelnością, to w tamtym okresie dziedzina dla mnie tak odległa jak neurobiologia. Paradoksalnym jest, że w kulturze, która u swoich podstaw ma fascynację i kontemplację śmierci (poglądy Platona – filozofia jako ćwiczenie się w umieraniu, męka Chrystusa, obie wojny światowe w filozofii XX wieku), temat śmierci jest wyparty przez, w mojej opinii, kult praktyczności, produktywności, estetyzacji, nieograniczonych możliwości. Ze szkodą dla nas samych, dla naszych starzejących się rodziców, dla naszych umierających dziadków. Tanatologia przypomina mi, że stworzyliśmy ze starzenia się i umierania w debacie publicznej, rozmowach prywatnych temat tabu.

Uroczysko jest więc zachętą do refleksji. Poprzez obserwację drogi trójki bohaterów, którzy tracą męża, ojca i przyjaciela w jednej osobie, przechodzimy przez pięć kolejnych etapów akceptowania żałoby stworzonych przez doktor Elisabeth Kübler-Ross. Tak więc doświadczymy tego jak wygląda wyparcie, złość, depresja, targowanie się i akceptacja. To spektakl, który zdecydowanie nie jest pogodny, jak mogli się Państwo z tekstu domyślić, ale każda z refleksji, każde wzruszenie jakiego doświadcza się uczestnicząc w nim jest szansą na lepsze wyćwiczenie się w umieraniu.

"Uroczysko" fot. Piotr Bukartyk

Nota dramaturżki i aktorki

O “Uroczysku” słów kilka

Ubiegłe kilka miesięcy to dla nas, młodych aktorów z Teatru Na Pół, okres prężnego działania. Po premierowych pokazach pod koniec zeszłego sezonu, wracamy w październiku z najbardziej wymagającą dla nas produkcją, z ,,Uroczyskiem”.

“Uroczysko” to niezwykłe widowisko opowiadające o, nie oszukujmy się, trudnym temacie – akceptacji śmierci. Mamy nadzieję, że robimy to dla Państwa w przystępny sposób. Za pomocą ruchu, śpiewu i słowa prezentuje niezwyczajną historię, ukrytą pod maską rodzimej mitologii słowiańskiej, opartą na szkielecie pięciu etapów akceptacji żałoby, skonstruowanego przez Elisabeth Kübler-Ross.

Akceptacja śmierci

Śmierć to dla wielu ludzi trudny temat, dla niektórych – nawet temat tabu. My, mimo tego, że nie każdy z nas zetknął się z nią na własnej skórze, zdajemy sobie sprawę, że utrata bliskiej osoby to coś, z czym prędzej czy później każdemu człowiekowi przyjdzie się zmierzyć. Mówienie o śmierci, pewnego rodzaju oswajanie się z nią, jest w dzisiejszych, tragicznych czasach niesamowicie potrzebne, szczególnie teraz, gdy tuż za sobą mamy pandemię, a nasi sąsiedzi ze wschodu są w stanie wojny. Niejednokrotnie śmierć zbiera swoje żniwo obok nas, my kogoś tracimy, znajomy kogoś traci. A kiedy już przyjdzie nam stawić czoło utracie, zupełnie nie wiemy jak się zachować. Nie mamy pojęcia jak potraktować samego siebie, ani jak wesprzeć przyjaciela w żałobie.

Tego właśnie postanowiliśmy się nauczyć od przodków, bo przecież nie my pierwsi mierzymy się z tym trudem.

Kultura dawna i środki wyrazu

Kultura Słowian jest wielce enigmatyczna. Nie zachowało się zbyt wiele reliktów z okresu wczesnosłowiańskiego, nie mówiąc już o świątyniach. Pomimo tego, dzięki wielu badaczom i historykom, takim jak na przykład Aleksander Gieysztor, mamy sposobność zapoznania się z przynajmniej ułamkiem tej bogatej, barwnej kultury. Mamy możliwość chociaż odrobinę wejść w głowy naszych przodków, poznać ich obrzędy, rytuały, nawyki.

Wyszukanie odpowiednich oraz przydatnych informacji w tym temacie, kosztowało nas i reżysera ogrom czasu. Kolejnym wyzwaniem było przekazanie tej wiedzy i tła antropologicznego widzom w sposób przystępny. Osobiście uważam mitologię słowiańską za niezwykle fascynują. Z zaciekawieniem chłonęłam informacje na temat tamtejszych mitów, panteonu bogów i demonów, zwyczajów. Co ciekawe, wiele tych wierzeń zaczęło zanikać dopiero w XV czy XVI wieku, zatem stosunkowo niedawno.

“Uroczysko” jest spektaklem połączonym z wierzeniami i historiami – począwszy od tańca, kończąc na urzekających ludowych pieśniach polskich, ukraińskich, litewskich czy ruskich. Z racji tego, że na spektakl składa się głównie ruch oraz śpiew w wielu językach, jest on przystępny w odbiorze nawet dla ludzi nie mówiących w naszym języku. Oszczędność w słowie mówionym znacząco utrudniła jednak pisanie scenariusza. Teksty, które miałam okazję pisać były nie lada wyzwaniem, ponieważ potrzebne było ich dopasowanie pod względem zarówno językowym, jak również znaczeniowym czy metaforycznym. Niezbędne było także odpowiednie wyważenie powagi i komizmu, aby całość nie była nadto smętna, patetyczna.

Nasza akceptacja

Ten nietypowy spektakl to – dla co poniektórych z nas – oczko w głowie, najważniejszy projekt, nad którym dotychczas mieliśmy okazję pracować.

Tworzenie czegoś poruszającego, zaangażowanie każdej cząstki siebie w coś tak pięknego, to także ogromna próba charakteru. Spektakl ten jest bardzo wymagający dla nas aktorów pod względem fizycznym – po próbach zdawaliśmy sobie sprawę o istnieniu mięśni, o których nie mieliśmy pojęcia; pod względem wokalnym – część z nas nie czuła się w publicznym śpiewaniu komfortowo, jednakże teraz, po godzinach warsztatów i poznaniu odpowiednich technik, odkryliśmy, że prawidłowe śpiewanie wcale nie jest aż tak trudne i straszne; pod względem kulturowym – Słowianie to grupa niemal całkowicie zapomniana w XXI wieku, jednak do wierzeń, obrzędów, które początkowo mogły wydawać się nieco absurdalne i egzotyczne, nabraliśmy ogromnego respektu.

Praca w tym projekcie, mimo trudności, przeciwności, potu i niejednokrotnie potrzeby wydłużenia doby o przynajmniej kilka godzin, była ogromną przyjemnością i wielkim zaszczytem.

Nie pozostaje nam nic innego jak zaprosić Państwa na kolejne pokazy Uroczyska w Teatrze Ziemi Rybnickiej!

 

Reżyser i pedagog Teatru Na Pół Mateusz Zbigniew Suchan

Dramaturżka Uroczyska i aktorka Teatru Na Pół Anna Leitner

Publikacja: 28-10-2022

Czytaj też

Cookies

Ta strona wykorzystuje pliki cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu.
⟶ Czytaj więcej